Czy na Bali jest drogo? Fakty i mity o Bali | all together
20731
page,page-id-20731,page-template-default,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,select-theme-ver-2.8.1,wpb-js-composer js-comp-ver-4.7.4,vc_responsive

Czy na Bali jest drogo? Czy jest malaria? A rekiny?

Wyjeżdżając na Bali mieliśmy nieco informacji ze źródeł pewnych i niepewnych. Jeszcze więcej mieliśmy wyobrażeń: w końcu na zdjęciach to trochę jak Indie, a przecież oglądaliśmy Darjeeling Limited, więc coś już powinniśmy wiedzieć.

Jak tu jest naprawdę? Nasz blog przedstawia Bali w sposób subiektywny, ale to doświadczenia z prawdziwego życia: wśród Balijczyków, jedząc balijskie jedzenie, biorąc udział w ceremoniach, jeżdżąc balijskim samochodem z 1984.

Poniżej nasze pytania i wyobrażenia, wraz z odpowiedziami udzielonymi przez rzeczywistość. Jeśli macie więcej pytań, obaw lub oczekiwań – komentujcie, a lista zostanie rozbudowana.

CZY NA BALI JEST DROGO?

To pytanie ogólne a jednocześnie złożone, więc należna jest złożona odpowiedź:

  • Pokrótce: jest taniej niż w Polsce, ale trudno żyć za grosze
  • W miejscach turystycznych (czytaj: Kuta, Denpasar, plaże, Ubud) ceny przystosowane są do możliwości turystów z USA i Australii. Dla nich jest faktycznie bardzo tanio. Dla nas – myślę że trochę taniej niż w polskim kurorcie.
  • Turystom oferuje się inne ceny niż miejscowym. Najlepiej poznać liczebniki i nauczyć się podstaw targowania – ceny można zbić o więcej niż połowę!
  • Brak transportu publicznego, transport jest więc kosztowny (wycieczki zorganizowane, taksówki, wynajęcie samochodu).
  • Jedzenie na ulicy jest faktycznie tanie!
  • Atrakcje (np. nurkowanie, wyprawa łódką w celu obserwacji delfinów) mogą być tańsze niż w Polsce.
  • Wszelkie usługi typu warsztaty, lekcje, zajęcia dla dzieci, ZOO, Parki safari, czy parki ptaków są okropnie, nieprzyzwoicie drogie. Kłaniamy się w podzęce za to przebrzydłym bogaczom z Ameryki i Australii, którzy gdzie się nie pojawią tam windują ceny – czy to przez swoje roztargnienie, niedbałość, czy nonszalancję. Dlatego mimo planów, że dzieci na Bali będą korzystać z edukacji prywatnej, kursów i warsztatów nie udało się. W Anglii jest taniej. Więc jeśli to dla was ważne, jedźcie do Londynu.
CZY TRZEBA SIĘ SZCZEPIĆ NA MALARIĘ?

Najlepiej skonsultować się z wiarygodnym źródłem. Ze względu na wyspiarską przeszłość, my ufamy NHS (obrazek powyżej).

 

Na chwilę obecną (11/2015), na Bali zagrożenie jest bardzo niskie (Bali nie jest strefą endemiczną) i NHS szczepień nie zaleca. Warto natomiast chronić się przed ukąszeniami komarów. Na Bali dostępne są:

 

  • kremy, np. Autan (ok 3 zł)
  • tradycyjny elektryczny Baygon, rozpylający pestycyd w powietrzu (10 zł)
  • nasz ulubiony: naturalny olejek cytrusowy Zitronella (7 zł)

 

Żel łagodzący ukąszenia (Dapis) przywieźliśmy z Polski – warto! Na miejscu dostępny jest:

 

  • olejek eukaliptusowy: minyak kayu putih (8 zł)

 

źródło: http://www.fitfortravel.nhs.uk

malaria na bali
CZY NA BALI JEST BEZPIECZNIE?

Tak! Na Bali jest bezpiecznie. Nie spotka was nic złego ze strony ludzi. Natomiast:

  • Małpy bywają agresywne i wściekłe.
  • Do domu może wam wejść wąż, jeśli mieszkacie tak jak my w dżungli.
  • Ruch uliczny jest bezpieczny, ALE dla Balijczyków. Jeśli jeździliście już po lewej stronie będzie wam łatwiej. Jeśli opanowany macie skuter, to kolejny plus. Widzieliśmy sporo poocieranych nóg i łokci od niegroźnych przewrotek na skuterze, oczywiście tylko u obcokrajowców. Trzeba być uważnym, uprzejmym i się nie spieszyć, a wszystko będzie dobrze.
  • Trzeba uważać co się je. Ale o tym obok.
  • Jest bezpiecznie ale drogi w górach są strome i wąskie. Warto mieć lepszą nawigację niż Google Maps.
CO ZABRAĆ NA BALI?

Jak najmniej! Serio. Ale weźcie ze sobą duże torby, bo jest co przywieźć z powrotem.

Weźcie sandały jeśli zamierzacie chodzić na wycieczki. Klapki można kupić za grosze na miejscu. Niewiele ciuchów, okulary słoneczne. Aparat. Spray na komary kupicie na miejscu, tak samo krem z filtrem. Serio, nic więcej. Żadnych leków, tylko się ugotują. Jeśli ktoś wam mówił, że warto wziąć przeciwdeszczową kurtkę lub bluzę, to mu nie wierzcie. Nam zgniły w walizce.

JAK NAJTANIEJ DOLECIEĆ NA BALI?

Wszyscy nasi znajomi którzy lecieli potwierdzają, że na Bali najlepiej jest dostać się z Quatar Airways. Do Dubaju lub przez Abu Dhabi. Lot jest komfortowy, jedzenie znośne. Nie ma tłumów.

My w jedną stronę lecieliśmy z Garuda Indonesia i było to doświadczenie azjatyckie. Tłumnie, gwarno i wesoło. Bardzo długie kolejki do check in. Warto być na lotnisku conajmniej 4 godziny przed odlotem.

PRZYKŁADOWE CENY NA BALI

Ceny poza Denpasar i Kutą, zakładając, że 1 zł to ok 3400 IDR:

  • lunch w małej restauracji + napój: 10-15 zł
  • lunch na wynos na ulicy: 3-5 zł
  • lunch w restauracji w kurorcie: 15-25 zł zł
  • piwo w restauracji: 8-12 zł
  • piwo w sklepie: 4-6 zł
  • taksówka (100 km): 80-90 zł
  • taksówka (cały dzień): 120-145 zł
CZY NA BALI POTRZEBNA JEST WIZA?

Wyjazd wakacyjny (do 30 dni)

Polscy obywatele mogę kupić wizę na granicy, przy wjeździe do Indonezji. Taka wiza jest obecnie darmowa dla polskich obywateli!

WADA TAKIEJ WIZY

Po upływie 30 dni trzeba opuścić terytorium Indonezji. Tego typu wizy nie można przedłużyć ani przekształcić w inny typ wizy.

Jeśli chcecie zostać na Bali trochę dłużej, najtańszym sposobem jest lot do Singapuru. Wracając na Bali, możecie otrzymać kolejną 30-dniową wizę

 

Wyjazd nieco dłuższy (do 60 dni)

Jest to o tyle wygodniejsze, że nie trzeba lecieć do Singapuru. Wizę turystyczną można wyrobić w ambasadzie w Warszawie przed wyjazdem, koszt to 50 USD (przynieście gotówkę!!).

Taką wizę można przedłużyć w Urzędzie Imigracyjnym w Denpasar (Kantor Imigrasi). Procedura nie jest przyjemna i zajmuje conajmniej 2 wizyty. Ważne, abyście ubrali się dość elegancko: panowie koszula i długie spodnie, panie zakryte ramiona i spódnica/sukienka (Balijczycy są tolerancyjni, ale szacunek dla urzędu musi być :)). Koszt to 350 000 IDR (ok 110 zł).

Można skorzystać też z usług licznych agentów imigracyjnych: załatwią oni wszystko i zredukują liczbę koniecznych odwiedzin. Koszt: ok 250-350 000 IDR. To jednak kwestia zaufania: agentowi powierzasz swój paszport.

CO JEŚĆ NA BALI?

Na Bali należy jeść często. Tak, my też się dziwiliśmy. Jeść i pić. Jeśli nie będziecie ciągle jedli, gwarantuję wam migrenę, osłabienie, omdlenia.

Ważne jednak gdzie jeść. Gotować samemu jest dość trudno. Supermarkety są drogie, rynek jest trudny do odszyfrowania. Dlatego warto się stołować na ulicy. Nie polecamy szczególne żadnej restauracji, nacieliśmy się na pare. Lubiliśmy kupować w domowych warungach (tutaj też link) obiad, za 1.50zł. Jeśli kupujesz jedzenie na ulicy i gotowane jest na twoich oczach zwróć uwagę co tam dosypują. Często dodają do wszystkiego glutaminian sodu, sypiąc szczodrze łyżką, żeby lepiej smakowało. Wszystko jest słodkie, słone i ostre. My nie mieliśmy problemu z zatruciami, być może dlatego, że nie jemy mięsa, które w wysokich temperaturach, bez lodówek szybko się psuje. Chilli zabija resztę bakterii. Warto pić małe jogurty Yakult, żeby zaszczepić sobie przyjacielskie bakterie. Jeden dziennie i zatrucia nie będzie.

CZY NA BALI SĄ REKINY?

Eee, rekiny, nieee, chyba nie. Nie widzieliśmy żadnego. Tylko delfiny.

GDZIE NAJLEPIEJ ZATRZYMAĆ SIĘ NA BALI?

To naprawdę kwestia preferencji i celu podróży – Bali ma do zaoferowania szereg atrakcji i możliwości spędzania czasu!

Jedno jest pewne, warto być poza sezonem, targować cenę i oglądać hotele, czy wille osobiście. Okolice Ubud są pełne willi ukrytych wśród pól ryżowych, na pewno wynajem długoterminowy będzie bardziej opłacalny niż krótkoterminowy, a willa lepsza niż hotel. Standardy jednak potrafią różnić się jak słońce od księżyca.

Zwróćcie uwagę na moskitierę nad łóżkiem i wentylator. Bez tego ani rusz.