Balijskie wesele | all together
21416
single,single-post,postid-21416,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,select-theme-ver-2.8.1,wpb-js-composer js-comp-ver-4.7.4,vc_responsive
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Balijskie wesele

My to mamy farta. Dzięki znajomości z Ida Pandita – czyli naszym lokalnym kapłanem udało nam się zobaczyć Uluwatu Temple, zwiedzić park rzeźb, zobaczyć warsztat odlewni rzeźb w Kuta, czy właśnie wziąć udział w prywatnej ceremonii zaślubin w jednym z balijskich domów.

 

Jak zwykle niewiele rozumiemy, ale oczy mamy szeroko otwarte. Balijskie wesele to głównie czekanie, siedzenie i czekanie. Czeka pannna młoda, czeka pan młody. Siedzą i czekają ich rodzice. Siedzą tłumnie przybyli goście. Każdy z gości dostaje pięknie zapakowaną paczkę z obiadem i słodyczami. Wszyscy gadają, jedzą wachlują się, odganiają muchy. Ptaki w klatkach podekscytowane lub przerażone wrzeszczą. Panna młoda ma pot na skroniach i pół centymetra makijażu. Wszystko dzieje się wokół domu, na kilku dziedzińcach, pod dachami w cieniu. Tylko w kaplicy nie ma nikogo i tylko pełen żar i słońce. Kapłan siedzi sobie w jednej z otwartych altanek i przygotowuje ceremonię. Błogosławi, modli się, gada głównie do siebie i bogów. Nikt na niego nie zwraca uwagi.

 

W kilku miejscach stoją sztalugi z narzeczeńskimi fotografiami pary młodej, zdjęcia z dzieciństwa, ze szkoły. Nie przypominają zupełnie tej książęcej pary, która teraz siedzi na brzegu tarasu, wystrojona, przystrojona, przebrana w archetypiczne stroje z twarzami namalowanymi na nowo. Nie przypominają siebie samych. Wyglądają jak Rama i Sita, Krishna i Radha, Tristan i Izolda, Eros i Psyche, Arjuna i Draupadi, jak Diarmuid i Grainne.

 

Gapimy się bezwstydnie na te kolory, na te niezwykłe twarze i próbujemy odgadnąć kto jest kim, jakie ma życie, jaką historię. Ludzie nas zaczepiają, trochę traktują jak celebrytów, dzieci dostają masę cukierków. Ptak z klatki gada, dziobie w palec.

 

Taka sytuacja trwa wiele godzin z różnymi drobnymi zmianami w logistyce. Wychodzimy po dwóch godzinach, zmęczeni. Nam też udało się uzyskać błogosławieństwo.

 

balijskie wesele
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No Comments

Post a Comment